Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiełkownica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiełkownica. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Kiełkownica i jej największe zalety ... (lub wady).





W moim poprzednim poście opisałem kilka sposobów, jak można uprawiać kiełki.
Dzisiaj chciałbym opisać sposób uprawy kiełków w kiełkownicy.

Ale co to jest ta kiełkownica?

Kiełkownica, to bardzo ogólnie mówiąc naczynie w którym można w sposób wygodny i łatwy uprawiać kiełki.
Istnieje wiele rodzajów kiełkownic. Są okrągłe, prostokątne, „piętrowe” lub jednopoziomowe, w formie szuflady lub mini szklarni. „Hodowcy” kiełków są na tyle pomysłowi, że potrafią z plastikowego pojemnika i dwóch wkładek higienicznych zbudować swoją własną, dobrze działającą kiełkownicę.

Ja chciałbym opisać dwie, najczęściej spotykane kiełkownice.
Pierwsza z nich to mała o wymiarach ok. 10x15 cm wanienka z nałożonym od góry sitkiem. Jest ona dołączana do nasion i doskonale nadaje się jako zestaw startowy.



Uprawa kiełków w tego typu naczyniu polega na przepłukaniu nasion pod bieżącą wodą i wysypaniu ich na sitko. Do kiełkownicy nalewamy tyle wody, żeby nasiona były w niej lekko zanurzone. Jak z nasion zaczną wyrastać kiełki i korzonki, zaczną one pobierać wodę z pojemniczka.
Należy pamiętać, żeby przepłukiwać nasiona i wymieniać wodę przynajmniej dwa razy dziennie.

Drugim, według mnie najlepszym, choć nie bez wad, naczyniem do uprawy kiełków jest kiełkownica „piętrowa” z trzema szalkami. Przykład takiego naczynia znajduje się tutaj: http://kielki-sklep.pl/pl/kielkownica-naczynie-do-uprawy-kielkow.html.



Osobiście korzystam z tego typu naczynia i muszę przyznać, że jest ono bardzo wygodne i praktyczne.
Uprawa kiełków polega na przepłukaniu nasion pod bieżącą wodą, namoczenie ich przez kilka godzin  i wysypanie odpowiedniej ich ilości na szalki kiełkownicy. Możemy wysiać na wszystkich trzech poziomach naczynia a  możemy również dobrze wykorzystać tylko jeden poziom. Można także wysiewać nasiona na każdym poziomie np. co dwa dni. Wtedy mamy stałą dostawę świeżych kiełków, ponieważ jak z jednego poziomu zjemy, mamy już wyrośnięte kiełki na drugiej szalce.

Namaczanie nasion polega na wsypaniu przepłukanych nasionek do np. szklanki , zalaniu ich przegotowaną, chłodną wodą i pozostawieniu na kilka godzin, np. na noc. Dla każdego rodzaju nasion czas ten jest podany w opisie sposobu kiełkowania.

Jeśli chodzi o chłodną, przegotowaną wodę, to ja osobiście mam do tego celu przygotowany duży kubek i jak gotuję wodę, to zawsze to co zostanie np. po zaparzeniu herbaty odlewam do tego kubka i dzięki temu mam zawsze odpowiednią ilość chłodnej, przegotowanej wody zebranej "przy okazji"

Namaczanie ma na celu zainicjowanie procesu kiełkowania i jego przyspieszenie.
 
Należy pamiętać aby kilka razy dziennie przelewać kiełki świeżą, chłodną, przegotowaną wodą. Wodę, która spłynie do najniższego pojemnika należy niezwłocznie wylać. Ja wykorzystuję ją do podlewania kwiatków, rosną jak szalone.
Wady tego typu kiełkownicy to między innymi, zapychające się odpływy i rowki w kiełkownicy, przez co woda nie spływa swobodnie i może zalegać w kiełkownicy, powodując gnicie nasion, zbyt niskie szalki, przez co np. kiełki słonecznika, które wyrosną na środkowym poziomie będą podnosić szalki kiełkownicy, gdyż są znacznie wyższe od naczynia oraz odpływy, które mogą być zapychane przez małe nasionka.
Problem pierwszy można rozwiązać dokładnie myjąc naczynie , problem drugi rozwiązujemy, wysiewając „najwyższe” kiełki na samej górze a problem trzeci możemy obejść w ten sposób, że po przelaniu kiełków możemy trochę „pokręcić” naczyniem do uprawiania kiełków w ten sposób, żeby małe nasionka nie wpływały do odpływów, lub też po spłynięciu wody możemy zdjąć odpływ i odsunąć od niego nasiona, które tam się zgromadziły.

Podejrzewam, że metod uprawy kiełków, kiełkownicy i naczyń w których można uprawiać kiełki jest tyle, ilu jest „kiełkujących”.
Ja starałem się opisać te najczęściej wykorzystywane i stosowane, oraz te, z których ja korzystam. Tak naprawdę każdy, kto chce uprawiać kiełki musi dobrać taki sposób „kiełkowania” który będzie mu najbardziej odpowiadał. Tylko wtedy uprawa kiełków będzie przyjemnością a ich jedzenie będzie pieszczotą dla podniebienia i zbawieniem dla zdrowia naszego organizmu.

Pozdrawiam i życzę smacznego
M@rek
www.kielki-sklep.pl


czwartek, 20 grudnia 2012

Kiełki, a co to takiego ??

Co to są te kiełki?   

 


Słowo kiełki może się nam różnie kojarzyć. Jedni z nas mogą kojarzyć to z małymi ząbkami u dziecka, jeszcze inni mogą myśleć, że kiełki to jakieś stworzonka, a jeszcze inni czytelnicy mogą mieć jeszcze inne skojarzenia z tym słowem.

Ja z kiełkami zetknąłem się po raz pierwszy gdzieś w 2009 roku i to całkiem przypadkiem. Szukając informacji na temat zdrowego , pełnego witamin sposobu odżywiania się natknąłem się na kilka stron wspominających co nieco na temat kiełków. Wtedy jeszcze  nie wiedziałem, że są one tak wartościowe a przy tym i smaczne.

Aby rozwiać wątpliwości wyjaśnię, że kiełki każdy z nas może oglądać wiosną, na polach uprawnych, na trawnikach, na łąkach.  Tak, tak, te młode, zielone pędy warzyw i roślin, które dopiero co wzeszły, to są właśnie kiełki, czyli małe, młodziutkie roślinki.

Dlaczego kiełki mają taką moc?

Pewno pomyślisz sobie:

- Co taka mała roślinka w sobie ma, że tak o niej głośno?

No właśnie, dobre pytanie.
NP. Brokuł, jako roślina jest dość duży i na pewno potrzebuje wiele składników odżywczych, żeby wyrosnąć na dorosłe warzywo. Ale część witamin i składników mineralnych otrzymuje z nasiona w procesie kiełkowania. To po co hodować kiełki? Przecież jeśli wszystko to zawarte jest w nasionach, to czy nie wystarczy najeść się nasion i problem z głowy?

Jeśli ktoś bardzo chce, to bardzo proszę, ale wtedy nic poza pełnym żołądkiem nie osiągniemy.

Większość witamin i składników mineralnych, tak cennych dla ludzkiego organizmu jest uwalniana w postaci łatwo przyswajalnej dopiero podczas procesu kiełkowania. Dlatego też najlepiej jest jeść świeże, najwyżej kilkudniowe kiełki warzyw. Nasz organizm otrzyma wtedy pełny pakiet zawartych w warzywach, których kiełki spożywamy, witamin i minerałów. Będą to łatwo przyswajalne składniki, których w naszym organizmie zazwyczaj brakuje a których nie dostarczymy stosując tak popularne i łatwo dostępne suplementy diety.

Dobrym przykładem na to, że kiełki są zdrowe i znane od lat są np. psy czy koty. Wiele razy widziałem na własne oczy jak pies jadł młode pędy traw, wybierając te konkretne gatunki spośród wszystkich, jakie rosły na trawniku czy łące.
Oczywiście nikomu nie polecam jedzenia traw z łąki, ale zachęcam do domowej uprawy kiełków. W porównaniu z kiełkami, które można kupić w sklepach mamy:
 - satysfakcję  z samodzielnej uprawy kiełków
- zawsze świeże i czyste kiełki
- mniejszy koszt ich uzyskania, bo z jednej torebki możemy wyhodować tyle kiełków, ile znajduje się w kilku sklepowych opakowaniach
- różnorodność kiełków, gdyż uprawiając kiełki w kiełkownicy możemy na każdym poziomie wysiewać inny rodzaj nasion, otrzymując różne kiełki
- możliwość obserwowania jak kiełkują nasiona i jedzenia kiełków na tym etapie ich wzrostu, na którym najlepiej nam smakują. Możemy jeść całkiem młode pędy a możemy równie dobrze zaczekać aż kiełki wypuszczą zielone listki. Warto zaznaczyć, że na każdym etapie wzrostu kiełki smakują trochę inaczej.

Pozdrawiam i życzę smacznego
M@rek