czwartek, 20 grudnia 2012

Kiełki, a co to takiego ??

Co to są te kiełki?   

 


Słowo kiełki może się nam różnie kojarzyć. Jedni z nas mogą kojarzyć to z małymi ząbkami u dziecka, jeszcze inni mogą myśleć, że kiełki to jakieś stworzonka, a jeszcze inni czytelnicy mogą mieć jeszcze inne skojarzenia z tym słowem.

Ja z kiełkami zetknąłem się po raz pierwszy gdzieś w 2009 roku i to całkiem przypadkiem. Szukając informacji na temat zdrowego , pełnego witamin sposobu odżywiania się natknąłem się na kilka stron wspominających co nieco na temat kiełków. Wtedy jeszcze  nie wiedziałem, że są one tak wartościowe a przy tym i smaczne.

Aby rozwiać wątpliwości wyjaśnię, że kiełki każdy z nas może oglądać wiosną, na polach uprawnych, na trawnikach, na łąkach.  Tak, tak, te młode, zielone pędy warzyw i roślin, które dopiero co wzeszły, to są właśnie kiełki, czyli małe, młodziutkie roślinki.

Dlaczego kiełki mają taką moc?

Pewno pomyślisz sobie:

- Co taka mała roślinka w sobie ma, że tak o niej głośno?

No właśnie, dobre pytanie.
NP. Brokuł, jako roślina jest dość duży i na pewno potrzebuje wiele składników odżywczych, żeby wyrosnąć na dorosłe warzywo. Ale część witamin i składników mineralnych otrzymuje z nasiona w procesie kiełkowania. To po co hodować kiełki? Przecież jeśli wszystko to zawarte jest w nasionach, to czy nie wystarczy najeść się nasion i problem z głowy?

Jeśli ktoś bardzo chce, to bardzo proszę, ale wtedy nic poza pełnym żołądkiem nie osiągniemy.

Większość witamin i składników mineralnych, tak cennych dla ludzkiego organizmu jest uwalniana w postaci łatwo przyswajalnej dopiero podczas procesu kiełkowania. Dlatego też najlepiej jest jeść świeże, najwyżej kilkudniowe kiełki warzyw. Nasz organizm otrzyma wtedy pełny pakiet zawartych w warzywach, których kiełki spożywamy, witamin i minerałów. Będą to łatwo przyswajalne składniki, których w naszym organizmie zazwyczaj brakuje a których nie dostarczymy stosując tak popularne i łatwo dostępne suplementy diety.

Dobrym przykładem na to, że kiełki są zdrowe i znane od lat są np. psy czy koty. Wiele razy widziałem na własne oczy jak pies jadł młode pędy traw, wybierając te konkretne gatunki spośród wszystkich, jakie rosły na trawniku czy łące.
Oczywiście nikomu nie polecam jedzenia traw z łąki, ale zachęcam do domowej uprawy kiełków. W porównaniu z kiełkami, które można kupić w sklepach mamy:
 - satysfakcję  z samodzielnej uprawy kiełków
- zawsze świeże i czyste kiełki
- mniejszy koszt ich uzyskania, bo z jednej torebki możemy wyhodować tyle kiełków, ile znajduje się w kilku sklepowych opakowaniach
- różnorodność kiełków, gdyż uprawiając kiełki w kiełkownicy możemy na każdym poziomie wysiewać inny rodzaj nasion, otrzymując różne kiełki
- możliwość obserwowania jak kiełkują nasiona i jedzenia kiełków na tym etapie ich wzrostu, na którym najlepiej nam smakują. Możemy jeść całkiem młode pędy a możemy równie dobrze zaczekać aż kiełki wypuszczą zielone listki. Warto zaznaczyć, że na każdym etapie wzrostu kiełki smakują trochę inaczej.

Pozdrawiam i życzę smacznego
M@rek


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz